Dwa dni temu wybraliśmy się w Karkonosze i od pierwszych kroków było jasne, że to nie będzie lekki spacer. Zima pokazała pełnię swoich możliwości — śniegu było mnóstwo, miejscami po kolana, a chwilami nawet po pas. Do tego regularne zamiecie śnieżne, które potrafiły w kilka minut zmienić krajobraz i widoczność. Już na starcie z Przełęczy Okraj wiedzieliśmy, że czeka nas solidna przygoda.
Niebieski szlak w kierunku Skalnego Stołu okazał się wymagający, ale też niesamowicie klimatyczny. Każdy krok trzeba było stawiać uważnie, bo śnieg skutecznie spowalniał marsz. Wiatr momentami dawał się we znaki, a zawieje śnieżne sprawiały, że szlak znikał pod białą kołdrą. Mimo to widoki i surowa atmosfera gór wynagradzały cały wysiłek.
Skalny Stół wyglądał jak z zimowej baśni — oszroniony, cichy i niemal odcięty od świata. Chwila postoju pozwoliła złapać oddech i nacieszyć się tą wyjątkową ciszą, przerywaną jedynie szumem wiatru. W takich warunkach człowiek naprawdę czuje respekt do gór. To jedno z tych miejsc, gdzie zima pokazuje swoją potęgę bez żadnych filtrów.
Dotarcie do schroniska Jelenka było prawdziwą ulgą. Ciepło, herbata, czeskie piwo i chwila odpoczynku szybko postawiły nas na nogi. Po krótkim postoju ruszyliśmy w drogę powrotną żółtym szlakiem. Trasa była tym razem nieco łagodniejsza.
Cała pętla zajęła niecałe pięć godzin marszu, a w nogach uzbierało się blisko 10 kilometrów. To była wymagająca, ale bardzo satysfakcjonująca wycieczka. Zimowe Karkonosze potrafią dać w kość, ale właśnie za tę dzikość i nieprzewidywalność trudno ich nie kochać.
Zapraszam do oglądania kilkunastu zdjęć z tej wycieczki.




















