Tydzień temu dokończyłem swój pierwszy film 6×6, więc wysłałem go do wywołania i skanowania. Oddanie filmu do wywołania powoduje pewnego rodzaju niepewność w oczekiwaniu na wyniki – nigdy nie wiesz co z tego wyjdzie.
Analog, w przeciwieństwie do cyfry, nie daje możliwości zobaczenia czy zdjęcie zostało dobrze wykonane. Właściwie, poza tym, że wiesz, że zrobiłeś zdjęcie, nie wiesz niczego innego. Nie wiesz bowiem, czy film/klisza zostały poprawnie naświetlone, czy przypadkowo nie zapomniałeś przesunąć kolejnej klatki i przez to robisz drugą ekspozycję, czy byłeś wystarczająco nieruchomy przy 1/60 żeby zdjęcie wyszło ostre. Nie wiesz tego, dopóki nie oddasz filmu do wywołania. Dopiero wtedy zobaczysz efekty. I może z 12 klatek 6×6 poprawnych wyjdzie 5, a takich, które warto pokazać, tylko 3? Tego nie wiesz nigdy.
Ja do dzisiaj też nie wiedziałem. Ale jak zobaczyłem otrzymane zdjęcia wiedziałem, że do pokazania nadają się 3. Z 12. A nawet z 11, bo pierwszego w ogóle nie było (całkowite prześwietlenie).
Aparat: Lubitel 166B
Film: Fomapan 400/120


