O zakupie jakiegoś teleobiektywu myślałem od dawna. Brakowało mi od czasu do czasu dłuższej ogniskowej do łapania pięknych, ale odległych widoków w górach. A Tamron obecnie ma promocję na swoje obiektywy i tak się złożyło, że 18-300mm zakwalifikowało się do tej promocji.




Powiem szczerze: gdyby nie promka Tamrona obniżająca cenę szkła o 430 zł, to pewnie kupiłbym Sigmę 16-300mm. No ale Sigma nie miała promocji, a na tych 2mm na szerokim kącie niespecjalnie mi aż tak zależało. I stąd wybór padł na Tamrona.
Poniżej prezentuję kilka testowych zdjęć zrobionych tym szkłem w dniu zakupu. Są to oczywiście przypadkowe strzały, ale w miarę pokazujące to, o czym piszę wyżej. Dodaję również wartości ISO.

ISO 160, 300mm, F/6.3, 1/75 sek

ISO 4000, 300mm, F/6.3, 1/50 sek

ISO 500, 100mm, F/6.3, 1/110 sek

ISO 500, 188mm, F/6.3, 1/105 sek

ISO 500, 300mm, F/6.3, 1/150 sek

ISO 500, 300mm, F/6.3, 1/320 sek

ISO 250, 300mm, F/6.3, 1/110 sek
Z pierwszych obserwacji: obiektyw mocno traci kontrast na ogniskowych powyżej 100 mm. Na tych do 100 mm jest dobrze. Obiektyw jest mega ostry w całym zakresie ogniskowych i to jest mega plus. AF się czasem gubi na najdłuższej ogniskowej, ale nie dziwi mnie to zbytnio. Do 100-150 mm jest dobrze.
Czasem mówi się, że „jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego”. Bynajmniej. W tym przypadku ten obiektyw na pewno nie jest do wszystkiego, ale nie jest też do niczego. Ma swoje możliwości i swoje ograniczenia, ale znając je, możemy w pełni wykorzystać możliwości tego szkła. Ja nie żałuję zakupu tego obiektywu.
Niebawem więcej testów w plenerze, a później wyjazd w góry z tym obiektywem i prawdziwe testy „na produkcji” 😉